Cataractopolis
Pierwszy obraz skończony w tym roku: Cataractopolis, olej na płycie, 90 x 90 cm.
Pierwszy obraz skończony w tym roku: Cataractopolis, olej na płycie, 90 x 90 cm.
Szlak ciągnął się kilometrami przez puste wzgórza, porośnięte falującą na wietrze, wyschłą trawą. Szedłem wzdłuż rwącego strumienia, którego fale rozbijały się z impetem o sterczące nad powierzchnią wody głazy. Dopiero gdy usłyszałem narastający, basowy huk, a ziemia zaczęła drżeć pod stopami, pojąłem, że zbliżam się do wodospadu. Z gęstej mgły wynurzały się powoli skały, z których spadała spieniona kaskada. Gdy podszedłem bliżej, zauważyłem wykute w skale gmachy, wieże i pałace. Wtedy zrozumiałem: to miasto nie zostało wzniesione przy wodospadzie. Ono powstało dla niego.
Żywioł przetaczał się przez monumentalne bramy, zalewał kamienne schody i wdzierał się w puste oczodoły okien, obmywając mury bez gniewu, ale i bez litości. W świetle słońca, nad obłokiem wodnej mgły pojawiła się tęcza — blada, niepewna, jak znak dawany tylko tym, którym udało się tutaj dotrzeć. Pomyślałem o ludziach, którzy zbudowali to miasto: mali wobec skalnych bloków, jeszcze mniejsi wobec żywiołu wody, a jednak wystarczająco odważni, by nazwać to miejsce swym domem. Nie wiedziałem, czy miasto jest zamieszkane, czy tylko przechowuje w gzymsach, wykuszach i portalach pamięć o swych mieszkańcach. Wiedziałem jedynie, że dotarłem do miasta, które nieustannie potrzebuje oczyszczenia, nawet jeśli ma to oznaczać częściowe zniszczenie, zalewanie pokoi, osuwanie się podmokłych kondygnacji i wygładzanie przez spadającą wodę bogato zdobionych fasad.