Dharamsala
Hej do Dalajlamy, dalej do Dharamsali! Pielgrzymi, długą drogą strudzeni, zjechali.
Hej do Dalajlamy, dalej do Dharamsali!
Pielgrzymi, długą drogą strudzeni, zjechali.
W Dharamsali się kończy szlak zygzakowaty,
Wśród tarasów zielenią się krzaczki herbaty.
Dharamsala ich wita słońcem albo mgłą,
Ale im wszystko jedno i śpiewają: Ommm.
Głową walą o ziemię, w ruch wprawiają młynki,
Dzwonkiem dzwonią i wonne rozsnuwają dymki.
Tu mnich palcem brzeg misy wprowadza w wibracje,
Tam muzyk na sitarze gra improwizację,
Obok pielgrzym zmęczony siadł w fikusa cieniu
I rozkminia, kim będzie w następnym wcieleniu.
Poboczem podstarzali snują się hipisi,
Skaczą małpy i suną trzej buddyjscy mnisi.
Mnisi łysi i cisi, w czerwonychh habitach
O sansarze wciąż myślą, a nie o kobitach.
A kobity jak kwiaty w kolorowych sari
Uśmiechają się pięknie, jak to w Dharamsali.




