PL EN

Blog · 2026-09-25

Ministerka-modelka

Spod przykrywki gładkich deklaracji o wspieraniu artystów i trosce o dziedzictwo kulturowe wystaje złowrogi urzędniczy garnitur – symbol nowomowy, biurokratycznej kontroli i wprowadzania ideologicznego dyktatu.

Wszyscy krytykujący udział ministerki Cienkowskiej w pokazie mody skupiają się na pieniądzach (150 tys. zł wydane na tę imprezę z budżetu państwa) oraz autopromocji samej ministerki na koszt podatnika. Wydaje mi się, że w ferworze dyskusji umknęła jednak analiza kreacji, w której wystąpiła pani Cienkowska (spełniając swe młodzieńcze marzenia o wybiegach).
Przyjrzyjmy się więc tej niezwykłej krawieckiej katastrofie.
Prawa strona: białe prześcieradło zawieszone na ramieniu, nakryte od góry asymetryczną falbaną z haftem z babcinego obrusa. Lewa strona – z dziury w prześcieradle wystaje czarny rękaw marynarki urzędnika skarbówki lub politruka. Dwa zeszyte na siłę, a właściwie zderzone ze sobą światy. Nagie kobiece ramię versus rękaw biurokraty. Ludowy hafciorek na „eterycznej” sukni versus mankiet ludowego komisarza ds. zarządzania kulturą. Brakuje tylko widocznej fastrygi. Zauważmy jednak, że ten estetyczny koszmar doskonale ilustruje sposób działania obecnego Ministerstwa Kultury: spod przykrywki gładkich deklaracji o wspieraniu artystów i trosce o dziedzictwo kulturowe wystaje złowrogi urzędniczy garnitur – symbol nowomowy, biurokratycznej kontroli i wprowadzania ideologicznego dyktatu. Wulgarnego języka, spacerów dendrologicznych, wspierania wypocin Jasia Kapeli czy całowania kamieni. Muszę więc wycofać się z krytyki tej tekstylnej hybrydy i w pełni docenić przesłanie ukryte w niewinnej na pozór sukni. Ta kreacja lepiej ilustruje metody działania marksizmu kulturowego niż tysiąc słów. Wielkie brawa! A pani ministerce życzę dalszych sukcesów w świecie modelingu!

Marcin Kołpanowicz · Kraków Wszystkie wpisy →