Wywiad w miesięczniku "Pod Krakowem"
W najnowszym numerze "Pod Krakowem" (magazyn Powiatu Krakowskiego) polecam wywiad, który przeprowadził ze mną red. Jan Bereza (którego pozdrawiam:)
Całość rozmowy można wyszukać pod linkiem: https://powiat.krakow.pl/.../pod-krakowem-nr-10-lipiec...
A tutaj fragment:
Jan Bereza: Często mówi się, że artyści lubią bujać w obłokach. Takie są Pana prezentacje miast zdominowanych przez wielkie budowle, które… wznoszą się do nieba. Nie obawia się Pan, że upadek takich miast może być zbyt bolesny? Że ta rzeczywistość, która sprowadzi marzenia na ziemię, na twardy grunt, będzie zbyt brutalna? Oglądając obrazy z cyklu „Niewidzialne miasta” można mieć takie obawy…
Marcin Kołpanowicz: Inspiracją do stworzenia cyklu „Niewidzialne miasta” była książka włoskiego pisarza Italo Calvino pod tym samym tytułem. Jeszcze na studiach, w pracowni grafiki książki, zrobiłem do niej ilustracje. Później zacząłem malować kolejne miasta – takie, których Calvino nie opisał, ale które nawiązują do jego poetyki. Zawsze fascynowały mnie zależności i związki między kulturą a naturą. „Ściernisko, na którym powstaje San Francisco” to przykład zwycięstwa cywilizacji nad przyrodą, a miasto Manaus, pożerane przez amazońską dżunglę, jest przykładem odwrotnym – zwycięstwa przyrody nad cywilizacją. Niekiedy ludzie wykorzystują warunki naturalne, wykuwając swe domy w skale, jak we włoskiej Materze, niekiedy lawa wulkaniczna zalewa miasto, jak to miało miejsce, gdy erupcja Wezuwiusza zniszczyła Pompeje i Herkulanum. Miasto jest dla mnie metaforą cywilizacji, jej struktury, podobnej do labiryntu, jej powtarzalności i hipertrofii. Także jej wewnętrznych sprzeczności i budzącego przerażenie skomplikowania. W moich obrazach przedstawiam całe spektrum interakcji między cywilizacją a naturą – są tu miasta wrośnięte w skały, miasta zbudowane na chmurach, obmywane przeze wodospady, wiszące na pajęczynie, zbudowane na wulkanie lub na grzbiecie gigantycznego przedpotopowego gada… Myślę, że oddaje to relację ludzkiej cywilizacji i przyrody – czasem jest to symbioza, czasem neutralne „istnienie obok”, najczęściej walka. Zarazem zestawienie nieobliczalnej, dzikiej na swój sposób przyrody z uładzoną, usytematyzowaną architekturą opisuje obraz ludzkiego wnętrza: naszą naturę, pierwotne instynkty, popędy, atawistyczne reakcje, na które nakładamy racjonalne myślenie, gorset kultury, przykazania religii, konwenanse.
