Church of St. Dominic in Lisbon
KOŚCIÓŁ ŚW. DOMINIKA W LIZBONIE
Tu się pyszniły marmury,
Płonęło złoto ołtarzy.
Pod sklepieniem anioły
Złote stały na straży.
Królowie śluby tu brali,
Tutaj składano ich trumny.
Obrazy lśniły wśród mroku,
I jaśniał rzeźb orszak dumny.
Blask witraży zapalał
Tęczowe żyrandole.
Na ambonie grzmiał kapłan,
A lud milczał na dole.
Onieśmielone dusze
Ogień wiary przenikał,
Dym kadzidła się wznosił
I organowa muzyka.
Aż raz prawdziwy ogień
(Cóż, wystarczyła iskra)
Ogarnął cały kościół.
Przyszła Apokalipsa.
Pośród ogromnej świątyni
Szalały złote płomienie.
Z hukiem pękały kolumny,
Z hukiem runęło sklepienie.
Ogień wytapiał tłuszcz złota
Z przewróconych ołtarzy,
Rozsiadł się w ławach dębowych
I topił tafle witraży.
Lud na ulice wybiegł
I zastygł oniemiały.
Kościół znalazł się w piekle,
Płomienie w nawie szalały.
Nagle się ludziom wydało,
Że ich świat cały zapłonął,
I barokowe dymy
Wznosiły się nad Lizboną.
Dziś sterczą rzędy kolumn
Jak dinozaura szkielet.
Trędowate pilastry,
Zwęglone kapitele,
Na murach sine blizny,
Zakrzepła krew kamienia.
Posągów amputacje,
Rozległe oparzenia.
Została naga forma
i mrok w zaułkach ślepych.
Została skromna wiara,
A w ogniu przepadł przepych.
* 13 sierpnia 1959 r. w kościele św. Dominika w Lizbonie niespodziewanie wybuchł ogień i błyskawicznie strawił bogate wnętrze świątyni. Nigdy nie ustalono przyczyny pożaru. Przyjmuje się, że pożar rozpoczął się od niedogaszonej świecy pozostawionej na jednym z ołtarzy lub od zwarcia instalacji elektrycznej. W płomieniach przepadły bezcenne dzieła sztuki. Spłonął wspaniały, drewniany dach, bogato zdobione ołtarze (tzw. talha dourada – rzeźbione, złocone drewno), cenne obrazy oraz relikwie. Temperatura była tak wysoka, że topiły się metalowe elementy wystroju, a kamienne kolumny pękały. W pożarze zginęło również dwóch strażaków walczących z żywiołem.
Zamiast przywracać kościołowi jego dawną, barokową świetność, podjęto bardzo nietypową i odważną decyzję konserwatorską - postanowiono nie ukrywać zniszczeń.


