PL EN

Blog · 2023-05-19

Ode to the Cloth

ODA DO SZMATKI



Ma przy sobie każdy Hindus,

Od młodzieńca aż do dziadka,

Najważniejsze utensylium:

To niewielka, skromna szmatka.

Czasem szara, czasem bura,

Czasem gładka, czasem – kratka,

Niepozorna, nieodzowna,

Wielozadaniowa szmatka.

Ona ciągle jest w użyciu,

Wykonuje prace liczne,

Najwyższe spełnia standardy

Sanitarno-higieniczne!

Kelner ściera nią podłogę,

Buty, blaty, popielniczki,

I  przywraca blask talerzom

I odświeża wierzch solniczki.

Warzy kucharz sos w swym garze,

Pot mu spływa aż na brodę,

Szmatką otrze twarz i czoło,

Potem przetrze nią podłogę.

Nią sprzedawca na bazarze

Nabłyszczy bananów stos,

Muchę na mangu rozmaże,

Po czym wysmarka w nią nos.

Starzec, co sprzedaje betel,

Osusza nią mokre liście.

Rybak palce od krewetek

Lepkie – wytrze zamaszyście.

Golibroda na ulicy,

Gdy już brzytwą zdejmie pianę,

Szmatką zetrze krew z policzka,

Byś miał lico nieskalane.

Taksówkarz nią auto myje,

Umoczywszy wpierw w kałuży,

A i właściciel tuk-tuka

Pieści pojazd swój nieduży.

Masażysta nią wygarnie

Brud z między palców twych nóg,

Potem wytrze ci dokładnie

Oczy oraz brwiowy łuk!



Nigdyś nie jest bezrobotna,

Zawsześ żwawa i wilgotna,

Tropikalna, unikalna,

Higieniczno-sanitarna

Oraz subkontynentalna,



Przyjaciółko i sąsiadko,

Służko, dróżko i kamratko,

Powiernico, siostro, matko,

Skromna, cicha, szara szmatko!


Marcin Kołpanowicz · Kraków All posts →