WERSJA TESTOWA· Strona w przygotowaniu — produkcyjna pod kolpanowicz.pl
PL EN

Felietony · 2018-03-29 ·Artysta i Sztuka

Realizm fantastyczny i realizacja fantazji

W ostatnich kilku latach daje się zaobserwować wyjątkowy wzrost zainteresowania tak zwanym realizmem magicznym. Widocznie atmosfera naszej epoki, jej lęki, frustracje i obsesje sprzyjają masowej ucieczce od rzeczywistości i skłaniają do szybowania w stronę światów alternatywnych.


Uczestniczyłem ostatnio wraz z Jarkiem Jaśnikowskim, Edkiem Szutterem i Jackiem Szykarczukiem we wspólnym malowaniu obrazu „Magiczna Legnica” w Akademii Rycerskiej w Legnicy. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej na zakończenie tego wydarzenia jedna z dziennikarek w skierowanym do mnie pytaniu zawarła sugestię, że realizm fantastyczny jest ostatnio „na topie”. Próbowałem zaprzeczać, mówiąc, że sztuka fantastyczna od zawsze towarzyszyła sztuce „mainstreamowej”, ale jako zjawisko niszowe, nigdy pierwszoplanowe; stanowiła wyraz marzeń, tęsknot i lęków swej epoki, trudnych do uchwycenia w przekazie realistycznym, lecz nie wybijała się na pierwszy plan. Gdy to mówiłem, uświadomiłem sobie, że nie mam do końca racji.

MAGICZNY CZY FANTASTYCZNY?

W ostatnich kilku latach rzeczywiście daje się zaobserwować wyjątkowy wzrost zainteresowania tak zwanym realizmem magicznym. (Użyłem wyrażenia „tak zwany”, gdyż panuje w tej materii wyjątkowe zamieszanie terminologiczne; wymiennie lub równolegle funkcjonują określenia takie jak: realizm fantastyczny i magiczny właśnie, nowy surrealizm lub neosurrealizm, malarstwo fantasy czy steampunk; ja osobiście preferuję terminy „sztuka wizyjna” i „realizm metaforyczny”). Zainteresowanie to przejawiają zarówno twórcy – wielka liczba młodych malarzy wiąże swą artystyczną drogę z malarstwem imaginatywnym – jak i odbiorcy – wystawy magicznego realizmu przyciągają rekordowe liczby zwiedzających. Towarzyszy temu wysyp stron internetowych poświęconych nowemu surrealizmowi, które odnotowują zawrotną liczbę wejść i polubień. Widocznie atmosfera naszej epoki, jej lęki, frustracje i obsesje sprzyjają masowej ucieczce od rzeczywistości i skłaniają do szybowania w stronę światów alternatywnych.

Zjawisko to warto osadzić na tle silnie zauważalnego powrotu do figuracji, z jakim ostatnio mamy do czynienia – na paryskim Salonie 2017 sztuka abstrakcyjna sprawiała wrażenie recesywnej i wtórnej, zaś ponad połowa wystawionych obrazów wpisywała się w nurt malarstwa przedstawiającego, z wyrazistą reprezentacją fantastycznego realizmu. Myślę, że duży wpływ na tę tendencję ma nieugięta postawa tych artystów, którzy, wbrew destrukcyjnym tendencjom naszej epoki, opierają swą twórczość na klasycznych wzorach i przekazują swe doświadczenie młodszym pokoleniom.

Odd Nerdrum w latach 80. XX w. założył prywatną szkołę malarską, której absolwenci są dziś mocno obecni w galeriach na całym świecie. Wielu znakomitych „wizjonerów” wychował zmarły w zeszłym roku współzałożyciel Wiedeńskiej Szkoły Fantastycznego Realizmu prof. Ernst Fuchs. Malarze figuratywni w Stanach Zjednoczonych skupiają się wokół Art Renewal Center, stowarzyszenia twórczego, którego wkład w odrodzenie sztuki warsztatowej jest nie do przecenienia. Z kolei we Włoszech we Florenckiej Akademii Sztuki kursy mistrzowskie prowadzą profesorowie, którzy (w odróżnieniu od większości pedagogów zatrudnionych na uczelniach artystycznych) są zarazem znakomitymi artystami, potrafiącymi przekazać swym studentom tajniki warsztatu i, przede wszystkim, uczciwą postawę twórczą. Wszechstronny program nauczania obejmuje nie tylko anatomię, rysunek aktu czy technologię malarstwa, ale także filozofię.

EUROPA FANTASTYCZNA

Realizm magiczny doczekał się aktywnych propagatorów i mecenasów. Duński malarz Claus Brusen od 2005 r. organizuje międzynarodowe przeglądy współczesnego surrealizmu pod hasłem „Fantasmus”, na których gromadzi prace najciekawszych przedstawicieli tego nurtu z całego świata. Częstym gościem na tych wystawach jest Jego Królewska Wysokość książę Danii Henryk, który posiada w swych zbiorach obrazy reprezentujące realizm magiczny. Są to wystawy tematyczne; pierwsza z nich nawiązywała do twórczości Hansa Christiana Andersena, kolejna (2009 r.) odbyła się pod hasłem „Dante – Boska Komedia” i zgromadziła ok. 200 prac stworzonych przez 50 artystów z całego świata; jej otwarcia dokonał Fish, wokalista grupy Marillion, a zarazem kolekcjoner sztuki fantastycznej. (Wśród gwiazd muzyki rockowej jest zresztą sporo miłośników tego malarstwa, należą do nich m.in. Steve Hackettczy Anthony Phillips, byli członkowie grupy Genesis). W 2011 r. w kopenhaskiej bibliotece Hillerod miała miejsce kolejna wystawa zatytułowana „Freakshow” („Pokaz dziwów”). Od 2008 r. Claus Brusen wydaje serię luksusowych albumów „Imaginaire”, prezentującą dokonania żyjących mistrzów magicznego realizmu.

Niemiecki malarz i rzeźbiarz Angerer der Ältere, wspólnie z wybitnym badaczem twórczości Salvadora Dalego, Rogerem Erasmy, był współzałożycielem grupy artystycznej Inhabitants of Dali (Spadkobiercy Dalego), która regularnie organizowała przeglądy europejskiego realizmu fantastycznego w owernijskim kurorcie Le Mont Dore oraz pokazy w Grand Palais w Paryżu.

W północnych Niemczech niezwykle aktywnie działa grupa twórców i miłośników magicznego realizmu pod szyldem Callas-Bremen, organizująca w swej siedzibie w Bremie ważne przeglądy sztuki wizyjnej.

W Polsce pierwszą tego typu inicjatywą była wystawa Nowi Dawni Mistrzowie, pokazana w Pałacu Opatów w Gdańsku Oliwie ponad 10 lat temu. Jej pomysłodawcą i kuratorem był wybitny amerykański krytyk sztuki, prof. Donald Kuspit, zaś organizatorem i jednym z 33 uczestników – artysta malarz Krzysztof Izdebski-Cruz. Wystawa zgromadziła czołówkę światowego malarstwa figuratywnego, przedstawicieli nowego realizmu, foto- i hiperrealizmu, jak również artystów uprawiających realizm fantastyczny. Sygnał zwrotny ze strony publiczności był jednoznaczny – wystawa przyciągnęła dziesiątki tysięcy widzów z całej Polski. Udowodniła jednocześnie, że sztuka figuratywna ma się dobrze, przez co doczekała się wielu pozytywnych recenzji, choć zarazem zmobilizowała kręgi akolitów awangardy, czyli „mafii bardzo kulturalnej” (by użyć określenia Moniki Małkowskiej), do wściekłego ataku na organizatorów i artystów biorących udział w wystawie.

POLSKA FANTASTYCZNA

W ostatnich latach narodziło się w naszym kraju nowe zjawisko, które można nazwać Polską Szkołą Fantastycznego Realizmu. Choć oficjalna krytyka jakoś jeszcze nie zauważyła tego powstającego na naszych oczach fenomenu, liczba dokumentujących go wystaw i wydarzeń jest imponująca. W większości z nich miałem przyjemność uczestniczyć i obserwując ten ruch od środka, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że inicjatywy promujące magiczny realizm mnożą się w sposób – nomen omen – magiczny. Na marginesie muszę dodać, że taki rozrost wątków fantastycznych w malarstwie zawiera w sobie pewne zagrożenia: każda moda rodzi ryzyko spłycenia, banalizacji, zapożyczeń i powtórzeń, zaś masowość zjawiska może odbić się niekorzystnie na jego jakości. Dlatego przed młodymi twórcami podejmującymi wyzwania fantastycznego realizmu staje postulat ciągłego poszukiwania nowych motywów i przekraczania horyzontów – ale wszystko to wpisane jest przecież z definicji w rolę artysty-wizjonera.

Od 2011 r. odbywa się w Polsce i poza jej granicami głośne biennale fantastycznego realizmu pod nazwą „Magical Dreams”. Jego organizatorem jest Bator Art Gallery w Szczyrku. Kolejne wystawy przyciągnęły, obok polskich artystów, takich światowych mistrzów pędzla, jak Angerer der Ältere, Bruno Almayer, Jean-Noël Riou, Peter Gric, Otto Rapp, Leo Plaw, Jolanda Richter, Fabrizio Riccardi czy Micha Lobi – zestaw nazwisk, który musi robić wrażenie na każdym, kto interesuje się współczesnym malarstwem wizyjnym. Inauguracja wystaw ma zawsze miejsce w Szczyrku, gdzie huczne wernisaże trwają (w oparach lokalnej cytrynówki) do białego rana, a na ich nastrój wpływają fortepianowe recitale Kasi Bator, występy kapel góralskich i dobry humor zaproszonych artystów i gości. Dzięki temu, że kolejne odsłony wystawy odbyły się w miejscach takich, jak warszawskie Centrum Kultury Praga Południe, Galeria Miejska we Wrocławiu, Browar B we Włocławku, Galeria Sztuki Współczesnej w Kołobrzegu, Galeria Miejska w Almese i Turynie (Włochy), Galeria Miejska w Viechtach czy Hopfenmuseum w Wolnzach (Niemcy), realizm fantastyczny zostaje fantastycznie rozpropagowany.

W CIENIU BEKSIŃSKIEGO

Prace Zdzisława Beksińskiego, prekursora Polskiej Szkoły Realizmu Fantastycznego, w większej liczbie dostępne były dotąd dla zwiedzających tylko , w Muzeum Historycznym w rodzinnym mieście artysty – Sanoku. Jednak od niedawna także w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie (dokąd widzom polskim i zagranicznym zdecydowanie łatwiej dotrzeć niż do Sanoka) pojawiła się możliwość oglądania prac mistrza, pochodzących z kolekcji jego marszanda, Piotra Dmochowskiego. To obrazy z najlepszego, romantycznego okresu twórczości Beksińskiego. Znamienne są okoliczności, które towarzyszyły przekazaniu tej kolekcji do państwowej galerii przez pana Dmochowskiego. Otóż początkowo marszand oferował ów znakomity zestaw obrazów miastu stołecznemu Warszawa, całkowicie za darmo, pod warunkiem wszakże, że ratusz stworzy galerię, w której obrazy udostępnione będą dla zwiedzających. Odpowiedź, którą otrzymał z ratusza, a która budzić może „szok i niedowierzanie”, była odmowna: miasto nie przyjęło kolekcji pod pretekstem, że nie posiada odpowiedniego lokalu. Nie wiem, kto z warszawskiego urzędu kultury dobrowolnie odrzucił propozycję stworzenia w Warszawie galerii, która ściągałaby do stolicy wielbicieli malarstwa z całego świata, ale z pewnością urzędnik ten zasłużył na dymisję. Propozycja Piotra Dmochowskiego spotkała się natomiast z pozytywną reakcją Nowohuckiego Centrum Kultury w Krakowie; najpierw zorganizowało ono wystawę, przed którą ustawiały się kilkusetmetrowe kolejki, a obecnie stworzyło stałą ekspozycję, będącą prawdziwym magnesem dla miłośników sztuki fantastycznej. Piotr Dmochowski na swoim blogu trafnie rozpoznaje rolę Zdzisława Beksińskiego jako inspiratora kolejnych pokoleń twórców, gdy pisze: „Duża ilość polskich artystów, związanych z surrealizmem w malarstwie w ten czy inny sposób, udowadnia, że zjawisko artystyczne »polski surrealizm« naprawdę istnieje, i ma ogromną publiczność. Niektórzy z tych artystów znaleźli swoje miejsce w pop-arcie i przyczyniają się do krzewienia polskich trendów w globalnej kulturze masowej. Dzieła polskich surrealistów, stworzone przy użyciu zaawansowanych technik artystycznych, stanowią cud ludzkiego ducha, zdolnego do wizualizacji ukrytych i dynamicznych podmiotów istoty świata”.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że wyobraźnia i duchowość nie od dziś są wyróżnikami sztuki polskiej. Artur Grottger, Witold Pruszkowski, Jacek Malczewski, Witold Wojtkiewicz, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Bronisław Wojciech Linke wpisują się w linię romantycznego, a zarazem bardzo polskiego wizjonerstwa, które po II wojnie światowej wydało, obok Zdzisława Beksińskiego, całe pokolenie „ojców-założycieli” polskiego fantastycznego realizmu. Wśród nich wymienić należy chociażby Jerzego Krawczyka, Henryka Wańka, Andrzeja Urbanowicza, Piotra Marka, Henryka Ziembickiego-Fantazosa, Marka Naszczaka i last but not least, mojego ojca Andrzeja Kołpanowicza.

Ważnym dla Polskiej Szkoły Fantastycznego Realizmu wydarzeniem są odbywające się w warszawskiej galerii Quantum cykliczne wystawy pod tytułem „Wizjonerzy malarstwa polskiego”. Co rok można tam obejrzeć, obok prac Zdzisława Beksińskiego, aktualne dokonania żyjących przedstawicieli magicznego realizmu. Miłośnicy światów alternatywnych regularnie uczestniczą w trwających do późnej nocy wernisażach, na których mogą poznać osobiście twórców tychże światów i wraz z nimi przenosić się, zgodnie z podtytułem wystawy, „ponad horyzont zdarzeń”. Nie bez znaczenia jest fakt, że galeria mieści się w budynku Związku Polskich Artystów Plastyków – podkreśla to silną obecność sztuki wizyjnej na artystycznej mapie Polski.

ZREALIZOWANA FANTAZJA

W maju tego roku zaplanowane jest otwarcie w Wiśle pierwszego w Polsce i największego w Europie Muzeum Magicznego Realizmu. Można powiedzieć, że jest to zrealizowana fantazja śląskiego kolekcjonera fantastycznego realizmu. W odrestaurowanej i zaadaptowanej do nowej funkcji willi „Ochorowiczówka” udostępni on zwiedzającym kolekcję, gromadzącą ponad 300 malowideł i rzeźb najciekawszych polskich „wizjonerów”. Sama siedziba muzeum jest niezwykła, bo też niezwykły był jej budowniczy, Julian Ochorowicz (1850–1917), ojciec polskiego pozytywizmu, wybitny naukowiec, wynalazca telefonu (przed Aleksandrem Grahamem Bellem), prekursor telewizji, pionier psychologii klinicznej i spirytysta. Willę Ochorowicza w Wiśle odwiedzali zaproszeni przez niego najwybitniejsi twórcy polskiej literatury, m.in. Władysław Stanisław Reymont, który stworzył tam pierwszy tom „Chłopów” czy bliski przyjaciel Ochorowicza z lat gimnazjalnych, Bolesław Prus, który uwiecznił swego gospodarza w „Lalce” pod postacią naukowca-fantasty Juliana Ochockiego. Stała ekspozycja w muzeum obejmie ponad 300 obrazów i rzeźb. Planowane są także wystawy czasowe, na których pokazywane będą najnowsze osiągnięcia współczesnych polskich malarzy spod znaku nieskrępowanej wyobraźni.

Co łączy opisane wyżej przedsięwzięcia? Zdecydowana większość z nich – wyjątek stanowi galeria Zdzisława Beksińskiego w Nowej Hucie – ma charakter prywatny i jest owocem pasji, determinacji i osobistego zaangażowania ich pomysłodawców. Artyści uprawiający realizm fantastyczny działają jako wolni strzelcy, bez żadnej państwowej czy instytucjonalnej pomocy (na jakie mogą liczyć faworyzowani w centrach sztuki współczesnej wyrobnicy instalacji i performace’ów) i tworzą materialną tkankę polskiej kultury, zaś kolekcjonerzy sztuki fantastycznej, marszandzi i galerzyści, nie oglądając się na wsparcie władz czy unijne granty, a czasem wbrew oporowi włodarzy (casus Dmochowskiego) inwestują własną pracę, czas i pieniądze w promocję sztuki, druk katalogów, organizacje wystaw czy budowę muzeum.

Marcin Kołpanowicz Wszystkie felietony →