Szum wokół malarstwa
Reprodukcja mojego „Łowcy chmur” znalazła się w „Szumie” jako ilustracja tekstu Wiktorii Kozioł o zwrocie konserwatywnym w sztuce polskiej.
W 34 numerze magazynu „Szum” pojawiła się reprodukcja mojego obrazu „Łowca chmur”, jako ilustracja tekstu Wiktorii Kozioł „Homary, Jastrzębie, Gołębie. Zwrot konserwatywny w sztuce polskiej”. Ha, ha, niedawno Sarzyński w „Polityce” oburzał się na komercyjne sukcesy współczesnego magicznego realizmu, teraz Kozioł w „Szumie” na prawie 30 stronach A4 (!) „rozprawia się” z powrotem do tradycji we współczesnej sztuce polskiej.
Tekst Kozioł domaga się szczegółowej polemiki, na razie napiszę tylko, że jest on czymś pomiędzy wypracowaniem pilnej uczennicy a raportem oficera śledczego. Jednak przy pozorach sumienności, Kozioł pomija wiele istotnych faktów, instytucji i nazwisk; przy pozorach obiektywnej analizy teoretycznej, przedstawia bałamutny opis zjawisk, pełen niedomówień, przemilczeń i insynuacji.
Środowisko konserwatywne jest tu postrzegane bardzo szeroko – właściwie wszystko, co nie jest entuzjastyczną promocją neomarksizmu i sztuki krytycznej, Kozioł określa jako konserwatywne i prawicowe. Swoich adwersarzy pani redaktor opisuje za pomocą metafor zwierzęcych — zapożyczonych z ekonomicznej poetyki — Jastrzębi i Gołębi oraz zainspirowanych wykładami Jordana Petersona Homarów. Takie uzwierzęcenie przeciwnika jest zabiegiem dość prymitywnym, tym bardziej, że Kozioł nie rozumie w jakim celu Peterson posłużył się przykładem homarów – dla niej są to stworzenia bezwolne, zagubione i niepewne, czekające na lepszy los, podczas gdy Petersonowi homary posłużyły dla poparcia słuszności i pożyteczności idei hierarchii.
Wkrótce przedstawię bardziej szczegółową polemikę z tezami Kozioł, na razie mogę tylko wyrazić satysfakcję, że sukcesy aukcyjne porządnej sztuki warsztatowej kolą w oczy lewacką krytykę do tego stopnia, że zrezygnowała z taktyki przemilczania, i zaczyna kąsać.